Awaria!!! Czyli czemu to nie działa?!

Na wstępie chciałbym przypomnieć, że niniejszy materiał jest kontynuacją cyklu poświęconego szeroko pojętym zasadom obsługi broni palnej i wszelkie manewry w nim przedstawione są omawiane z pozycji użytkownika broni ostrej, gdzie repliki ASG służą za narzędzie treningowe.

Acz warto nadmienić, że i w replice zdarzyło mi się usuwać „fajkę”, więc i dla przeciętnego gracza airsoftowego mogą płynąć korzyści z zapoznania się z poniższym tekstem.

Niniejszy artykuł jest też pewną zbitką kilku zagadnień, ze względu na to, że łącza się one ściśle ze sobą i nie idzie omówić pewnych spraw nie zwracając od razu uwagi na inne.

Przypominam też, że autor jest osoba praworęczną, co wpływa na opis niektórych technik.

 

Chwila z teorią – AWARIĄ nazywana jest roboczo każda sytuacja, w której używana przez nas broń palna nie wykonuje swej podstawowej funkcji. Czyli nie strzela.

Będzie to więc zarówno zacięcie mechanizmu jednostki spowodowane czynnikiem zewnętrznym takim jak zabrudzenie/dostanie się ciała obcego w przestrzeń funkcyjną broni, niewypał spowodowany wadą produkcyjną amunicji jak i trywialny brak nabojów w magazynku. Każda z tych sytuacji jest inna, dla każdej też został opracowany schemat postępowania, omówieniem których zajmę się poniżej.

Jednocześnie przypominam znów, że zajmuję się metodami najprostszymi i najlepiej przyswajalnymi dla przeciętnego użytkownika, mnogość wszelkiej maści patentów i osobistych sposobów to temat na inne opracowanie.

 

KLIK! KLIK! Co jest…

Zanim przejdziemy do konkretnych sposobów postępowania trzeba zacząć od miejsca w którym dramat zaczyna się toczyć. Jak już było wspomniane wyżej – awarię broni rozpoznaje się bardzo łatwo – nasza jednostka przestaje strzelać.

Pierwsze co robimy to kontrola broni (omówiona w poprzednim materiale). Nagminnie zdarza się bowiem, że strzelec nie uzyskując reakcji broni na naciśnięcie spustu zakłada koniec amunicji i bez zbędnych deliberacji wymienia magazynek, co w sytuacji jeśli nie umiemy liczyć oddanych strzałów, ergo nie posiadamy wyrobionego wyczucia, powoduje utratę częściowo pełnego magazynka nie wspominając o czasie i uwadze poświęconym na wymianę.

PO PIERWSZE – KONTROLA BRONI. Rzut oka na komorę zamka trwa ułamek sekundy, a daje nam wiedzę jak postępować dalej.

 

Przypadek pierwszy – niewypał.

Symptomy – naciskamy spust, słyszymy i czujemy (w systemach broni kurkowej nawet widzimy) reakcję mechanizmu, a mimo to nie następuje wystrzał. Kontrola broni nie wykazuje niczego, konstrukcja broni pozostaje spójna, nic nie sterczy, nie odstaje, wygląda jak zaraz po przeładowaniu.

Wniosek – wadliwy nabój nie odpalił.

Postępowanie – mocnym uderzeniem dobijamy ponownie magazynek, następnie jeszcze raz energicznie przeciągamy zamek jednostki, dodatkowo możemy ten manewr wzbogacić o ruch dłonią trzymającą broń na zewnątrz, co zwiększy siłę działania wyciągu zamka i szansę wyrzucenia wadliwego naboju.

Opanowanie tego manewru pozwoli zminimalizować stratę czasu i wypracowanej przewagi nad przeciwnikiem, np. stykając się z tą sytuacją podczas prowadzenia ognia zaporowego/osłonowego, sprawne wykonanie powyższych czynności nie powinno wpłynąć na częstotliwość oddawanych strzałów.

 

 

Przypadek drugi – ciało obce czyli tzw. „fajka”.

Symptomy – oddajemy normalny strzał, ale nie możemy wykonać następnego, broń nie „klika”, ale język spustowy się porusza (w przypadku niewypału nie ma to miejsca, przynajmniej w pistoletach systemu Glock).

Wniosek – poparty kontrolą broni zapewne stwierdzi niesymetryczne położenie zamka, najczęściej połączone z wystającą z komory łuską wcześniej wystrzelonego pocisku lub innym obiektem, który mógł nam się zaplątać, jeśli strzelamy w „kłopotliwych” warunkach (błoto, odłamki, kawałki roślin).

Postępowanie – takie samo jak w przypadku poprzednim.

Przypadek trzeci – niepełna akcja zamka.

Symptomy – nie możemy oddać strzału lub oddajemy strzał „suchy”.

Wniosek – może się zdarzyć, że wskutek zanieczyszczenia magazynka bądź amunicji, lub też zbyt małej siły użytej przez strzelca do przeładowania nabój nie zostanie prawidłowo wprowadzony do komory. Kontrola broni stwierdzi częściowe odsunięcie zamka, w oknie wyrzutowym będzie widać znaczną część naboju leżącego w osi lufy.

Postępowanie – tak jak w przypadkach powyżej (wersja pewniejsza), lub możemy spróbować dobić zamek uderzając go mocno drugą ręką co powinno wprowadzić nabój do końca i umożliwić nam oddanie strzału. Istnieje niewielkie wprawdzie, ale jednak ryzyko że wykonując dobicie zafundujemy sobie pełne zacięcie co będzie wymagało kolejnej akcji.

Przypadek czwarty – brak amunicji.

Symptomy – jak wyżej (kwestia poruszania się spustu może być zależna od typu jednostki, ale i tak wiążący jest wynik kontroli broni).

Wniosek – poparty kontrolą broni stwierdzi położenie zamka broni w tylnym położeniu. W komorze zamka widać pusty szczyt magazynka, bez żadnego naboju.

Postępowanie – wymiana magazynka na pełny.

 

Wymiana magazynka.

Czyli coś, co nie zdarza się zbyt często na filmach, zaś w ponurej rzeczywistości może stanowić o przeżyciu w sytuacji ogniowej. Amunicja ma tą podłą przypadłość, że zazwyczaj się kiedyś kończy, zgodnie z prawami Murphy’ego w najmniej sprzyjającym momencie. Aby zapewnić sobie nieustającą siłę ognia nieodzowne jest opanowanie czynności sprawnej wymiany magazynków zasilających nasze jednostki.

 

Poniżej dwa sposoby rozwiązywania tej sytuacji. Każda ma swoje zalety, każda nadaje się bardziej do różnych sytuacji. Waszą jest kwestia oceny i doboru.

Kwestie ułożenia magazynków w ładownicach oraz dłoni przy ich dobywaniu zostawmy na inny raz.

 

Wymiana szybka/prosta.

Po stwierdzeniu braku amunicji (KONTROLA BRONI!!!) kciukiem prawej ręki wciskamy zwalniacz magazynka – tu niestety uwaga techniczna – w przypadku pistoletów Glock i innych posiadających magazynki polimerowe dobrze jest opanować odruch wyciągania magazynka lewą ręką, ponieważ mają one tendencję do rozszerzania się pod wpływem ciepła generowanego przez wystrzały i kleszczenia się w gnieździe.

W tym przypadku dla niektórych osób alternatywą może być wciśnięcie zwalniacza kciukiem lewej dłoni i jednoczesne pociągnięcie tą samą dłonią za magazynek.

W przypadku magazynków metalowych problem w zasadzie nie występuje, o ile nie jesteśmy pokryci ciężkim błotem, wypadają one same pod wpływem ciężaru własnego. Ta sama zasada dotyczy niestety (stety?) magazynków pistoletów ASG, które niezależnie od typu broni swoje ważą i ochoczo poddają się grawitacji, co w przypadku właśnie Glocków wszelkiej maści utrudnia wyrobienie prawidłowego odruchu.

Tym niemniej dobrze jest wypracować sobie ten nawyk niezależnie od typu broni jakiego używamy, uratuje nas to kiedy nasz metalowy magazynek jednak postanowi się zaciąć i nie będziemy wtedy zaskoczeni sytuacją.

Pusty magazynek wyrzucamy na ziemię ZA SIEBIE lub POD SIEBIE, ale nie jak najdalej i gdziekolwiek. Chodzi o to by nie stwarzać sobie dodatkowych przeszkód terenowych (zawsze zakładamy, że napieramy by zdobyć teren) bądź też w razie przestoju w walce, móc spokojnie przysiąść i nie odrywając wzroku od pola namacać i włożyć magazynek do ładownicy lub kieszeni.

 

Zaletą tej metody jest szybkość.

Wadą – duże ryzyko utraty magazynka, który może przydać się później.

 

Wersja „rozsądna” zakłada włożenie pustego magazynka do worka zrzutowego lub kieszeni od razu po wydobyciu go z gniazda aby zapobiec jego ewentualnej utracie.

Rozwiązanie to jakkolwiek absolutnie sensowne ma tę wadę, że straszliwie pożera czas, którego w warunkach gwałtownej wymiany ognia np. w bezpośrednim kontakcie może nam nie starczyć.

Wersja „rozsądna” jest też absolutnie ściśle powiązana z Zasadą nr 4 poniżej.

 

Wymiana taktyczna/ Doładowanie.

Wyższa szkoła jazdy. Znajomość tej techniki pozwala utrzymać 100% siłę ognia, z drugiej strony wymaga dłuższej chwili na wykonanie wszystkich potrzebnych manewrów. Nie zagłębiam się tu w szczegóły co, jak i w którą stronę łapać, technik jest co najmniej kilka, na osobny materiał.

Patent przydatny zwłaszcza przy starciach typu CQB – do wykonania każdorazowo przed szturmem na nowe pomieszczenie o ile oczywiście strzelaliśmy wchodząc do aktualnego, pozwala zachować pełną jednostkę ognia w używanej broni. Oczywiście do stosowania także w każdym innym starciu, jeśli tylko przeciwnik podaruje nam kilka chwil oddechu.

Polega on na zamianie w części opróżnionego magazynka tkwiącego w broni na świeży.

Zasada nr 1 – nie wyrzucamy wyjmowanego magazynka – w końcu są w nim jeszcze pociski, które mogą się przydać.

Zasada nr 2 – nie wrzucamy tegoż magazynka do worka zrzutowego. Do zrzutu trafiają tylko magazynki absolutnie puste, tudzież inne przedmioty, które z jakiegoś powodu musimy zabrać, a nie będą nam do niczego potrzebne w najbliższej przyszłości.

Zasada nr 3 – magazynek wyjęty z broni umieszczamy w ładownicy na miejscu świeżego, którym go zamieniliśmy. Wtedy nawet jeśli pomylimy kolejność, załadujemy magazynek z kilkoma pociskami, co nie uczyni nas bezbronnymi. Warto ustalić i wyćwiczyć sobie jakiś system – dla przykładu ja wymieniam magazynki „od prawej”, czyli najpierw te w ładownicach najbardziej z prawej mojego osprzętu, stopniowo schodząc coraz bardziej do lewej. Dzięki temu zawsze pamiętam, że chcąc dobyć pełny magazynek nie mogę złapać za ten, który mam najbliżej (bo wymieniłem go w pierwszej kolejności, więc muszę zejść dalej).

Zasada nr 4– kolejność wykonywanych czynności: dobywamy świeży magazynek z ładownicy(zasada „wolnej ręki”)/chwytamy (ta sama ręka!) magazynek wpięty w broń/zwalniamy dotychczas używany magazynek jednocześnie wyciągając go z gniazda (NIE WYRZUCAMY!)/ wpinamy świeży/wsuwamy napoczęty magazynek do ładownicy na miejsce wymienionego.

Chodzi o to by jak najkrócej pozostać bez sprawnej i załadowanej jednostki co miałoby miejsce gdyby najpierw wypiąć magazynek i dopiero szukać mu zastępstwa – zostajemy wtedy z pustą jednostką w rękach, bez możliwości odpowiedzenia ogniem „gdyby-jednak-nagle-coś”. Ułamki sekund są cenne. Uwierzcie.

 

Minimalizacja postawy.

Rzecz, na którą warto zwrócić uwagę. Jeśli tylko pozwala nam na to sytuacja, dokonując wymiany lub usunięcia awarii, warto jest jak najbardziej zniknąć przeciwnikowi z oczu. Wykorzystać osłonę jeśli takową mamy, jeśli nie – zmniejszyć swój profil poprzez przyjęcie postawy klęczącej lub wręcz leżącej.

Pamiętać o tym, aby nie tracić z pola widzenia areny działań – to przeciwnik może nas stracić z oczu, my jego nie powinniśmy.

Z tego samego powodu wszystkich powyższych czynności (z wyjątkiem kontroli broni) należy dokonywać NIE PATRZĄC na dzierżoną jednostkę. Co nam przyjdzie ze sprawnego i szybkiego przeładowania, jeśli musimy na to patrzeć, a po podniesieniu wzroku nie będziemy w stanie stwierdzić do jakiego miejsca przemieścił się oponent.

Jest to jeden z trudniejszych elementów metodyki obchodzenia się z bronią, wielu strzelców bowiem nie patrząc na to co robią ma problemy z szybkim i zajmującym jeden ruch manewrem wpięcia nowego magazynka, co objawia się nerwowym „dziobaniem” magazynkiem w rękojeść pistoletu i trzymająca go dłoń.

Dla osób mających problem z wyczuciem własnego ciała i działaniem po omacku lub chcących zwyczajnie ułatwić sobie życie przedstawiam patent zaczerpnięty ze szkoły izraelskiej.

Wymiany magazynka dokonujemy nie przy ciele, ale na częściowo wyprostowanych rękach, trzymając pistolet na wysokości twarzy. Dzięki temu rozwiązaniu nie tracimy z oczu pola działania, więc nie powinny umknąć naszej uwadze wyraźne zmiany położenia przeciwników lub inne wydarzenia.

Dodatkowo nasz wzrok odruchowo będzie nadzorował pracę rąk co zwiększy komfort i pewność wykonywanych ruchów, co pozytywnie wpłynie na tempo i dokładność wymiany. Według tej samej szkoły można wykonywać większość czynności, na przykład kontrolę.

Jeszcze kilka sztuczek ułatwiających ten manewr, a związanych z odpowiednim ułożeniem magazynków w ładownicach i metodami dobycia pojawi się w osobnym materiale.

 

Komunikacja.

Rzecz wydawałoby się nieistotna w tym temacie, ale tylko do czasu jeśli działamy w pojedynkę. Już kooperacja z jednym partnerem, nie mówiąc o drużynie nastręczy nam nie lada kłopotów, jeśli znienacka zmienimy postawę na klęk, bo akurat MY musimy wymienić magazynki, a nasi towarzysze pozostaną z tą nagłą zmianą szyku i sytuacji do rozgryzienia.

Przyjęte jest sygnalizowanie wszelkich problemów ze sprawnością bojową wynikającą z problemów technicznych głośnym okrzykiem „Awaria!”. Dzięki temu koledzy z zespołu nie zostaną zaskoczeni naszym nieoczekiwanym wycofaniem się z areny działań i podejmą odpowiednie kroki, czy to osłaniając nas czy przejmując nasz sektor.

Osobiście jestem za rozwiązaniem amerykańskim, które wprowadza rozróżnienie rodzaju usterki odpowiednim komunikatem – „broken!/awaria!”/”reload!/pusty! <lub> ładuję!” – pozwala to ocenić reszcie zespołu czy powrócimy do sprawności za 1,5 sekundy jak tylko zmienimy magazynek czy zajmie nam to dłuższa chwilę, bo właśnie trafił nam się „jam/zacięcie” i być może wymaga to pomocy drugiej osoby.

 

Awaria w zespole.

Ostatnie zagadnienie z zakresu kłopotliwych. Jak radzić sobie z awarią broni jeśli nie jesteśmy sami. Dwie sytuacje:

 

  1. Teren otwarty, tzw. taktyka zielona, gdzie dominują luźne szyki przemieszczających się zespołów – sygnalizujemy, przyziemiamy, usuwamy problem.

WADY – jeśli przytrafi nam się poważniejszy problem wymagający więcej czasu na naprawę to w zamęcie i hałasie starcia możemy odpaść od reszty oddziału, zmniejszając bezpieczeństwo swoje i osłabiając sprawność bojową zespołu.

 

  1. Teren zamknięty czyli poruszanie zwartym zespołem w ciasnej zabudowie – sygnalizujemy, po czym:

 

2A. zmieniamy postawę na klęk, usuwamy problem.

WADY – zatrzymujemy zespół, opcjonalnie generujemy dodatkową komunikację aby powrócić do szyku nie ryzykując przyjacielskiego postrzału.

 

2B. wycofujemy się jak najszybciej na koniec szyku wykorzystując osłonę ścian i kolegów, w marszu usuwając problem.

WADY – w przypadku ciasnych pomieszczeń i korytarzy powodujemy zachwianie szyku przepychając się obok wszystkich towarzyszy, lub jeśli wybieramy opcję ”przyklejenia” się do ściany/osłony i przeczekania (co absolutnie nie zakłada biernego stania w miejscu, cały czas zajmujemy się usuwaniem usterki!) zmuszamy drużynę do przyspieszonego napierania, aby mogła nas osłonić, co może negatywnie wpłynąć na dokładność rozpoznania szpicy i zmniejszyć bezpieczeństwo wszystkich.

 

Oczywiście nie należy zakładać sztywnych schematów realizacji tych działań, powinny one płynnie dopasowywać się do terenu i zaistniałych sytuacji.

Występuje tu ta sama główna zasada co zawsze – MYŚLEĆ co się robi.

Na to niestety schematu nikt jeszcze nie napisał.

 

Autor:

Czerstwy (założyciel SGO Warszawa)

Copyright © 2010 - 2013 Formacja SGO | Projekt i wykonanie: www.ithold.co.uk | Kontakt: kontakt@formacjasgo.pl