Delta Force: Operacja Acid Gambit

Człowiek skulony w kącie celi drgnął i przebudził się. Minęło jeszcze kilka sekund zanim opuściły go resztki snu i na dobre wrócił do rzeczywistości. 
Usłyszał dziwne odgłosy dochodzące z korytarza. Przecież o tej porze zazwyczaj panowała tu niczym nie zmącona cisza…
Co się dzieje, do cholery?
Gdzieś nad nim rozległ się terkot karabinu maszynowego i kilka głuchych eksplozji. Więzień zerwał się na równe nogi.
Czyżby wreszcie rewolucja?
Jednym skokiem znalazł się przy kracie pełniącej rolę drzwi do celi. Zobaczył, jak więzienny korytarz wypełnia się gęstym dymem. Cofnął się w głąb celi, zerwał ze sznura gacie, które suszyły się tam od wczorajszego dnia, kiedy to oprawcy łaskawie pozwolili uprać mu przepoconą bieliznę, i przytknął wilgotny materiał do ust i nosa.
Przez gęsty dym przebiły się dwie smugi światła.
- Kurt Muse! Kurt Muse! – usłyszał wołanie.
Natychmiast rzucił się do kraty.
- Tutaj!!! – wrzasnął.
W kłębach dymu zobaczył dwie uzbrojone postaci w czarnych kombinezonach, z goglami zasłaniającymi pół twarzy.
– Oddział Delta! Odsuń się od kraty! – rozkazała jedna z postaci.

Ameryka tak już ma, że jej dawni sprzymierzeńcy z czasem zamieniają się we wrogów. Tak było z Saddamem Husseinem, Osamą bin Ladenem i wieloma innymi.
Generał Manuel Noriega niepodzielnie władający Panamą w latach 1983-89 już od końca lat 50-tych pracował dla CIA. Pełniąc rolę szefa wywiadu wojskowego w latach 70-tych zwalczał lewicowe partyzantki w Salwadorze i Nikaragui oraz współpracował z amerykańską Drug Enforcement Administration depcząc po piętach narkotykowym baronom (chociaż z drugiej strony patrzył przez palce na pranie przez nich brudnych pieniędzy na jego podwórku…).
CIA odpowiednio go za to wynagradzała – pod koniec lat 70-tych dostawał okrągłą sumkę dwustu tysięcy dolarów rocznie.
W 1981 roku dyktator Panamy generał Omar Torrijos zginął w katastrofie lotniczej. Do dziś trwają spekulacje, czy był to zwykły wypadek, czy też zemsta CIA za negocjacje z Japończykami, którzy zaproponowali znaczne poszerzenie Kanału Panamskiego. Amerykanom ten pomysł bardzo się nie podobał…
Manuel Noriega wkrótce uzyskał pełnię władzy. Jednocześnie jednak jego stosunki ze Stanami Zjednoczonymi zaczęły się psuć. Odmówił ekstradycji kilku baronów narkotykowych do USA, nawiązał podejrzanie bliskie kontakty z krajami bloku wschodniego, a na dodatek na światło dzienne wypłynęły informacje o roli jaką odgrywał podczas niesławnej afery Iran-Contras. Prezydent Reagan próbował zmusić go do odejścia w związku z tą aferą (chociaż sam był w niej umoczony po uszy), ale Noriega odmówił.
Wcześniej, w 1984 roku zwołał konferencję przywódców państw Ameryki Środkowej, której owocem była rezolucja nawołująca Amerykanów do zaprzestania mieszania się w sprawy regionu,
Amerykanów zaczęło także razić notoryczne łamanie praw człowieka przez dyktatora. Po skupieniu w swoim ręku całej władzy Noriega zaczął używać armii i policji jako siepaczy. Ci, którzy mieli odwagę wyrazić sprzeciw wobec dyktatorskich rządów kończyli żywot w bardzo nieprzyjemny sposób.
Pod koniec lat 80-tych cierpliwość Amerykanów się skończyła. Panamski dyktator został uznany za zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego USA. Prezydent Reagan rozważał operację militarną mającą na celu pozbawienie Noriegi władzy, ale się na nią nie zdecydował.
Kończył już drugą kadencję, a kandydatem na jego następcę był wiceprezydent George Bush. W latach 70-tych pełnił on funkcję szefa CIA, a więc był „przełożonym” panamskiego dyktatora. Reagan obawiał się, że tak radykalny ruch zaszkodzi kampanii wyborczej Busha.
Oprócz kłopotów z Amerykanami Noriega miał także problemy na własnym podwórku. A zwłaszcza jeden problem, który spędzał mu sen z oczu.
Kurt Muse urodził się w Stanach, ale niemal całe życie spędził w Panamie, gdzie był właścicielem kilku firm. W 1988 roku, kiedy sprawy zaczęły przybierać bardzo niepokojący obrót drukarnia, której był właścicielem wydrukowała sporą ilość antyreżimowych ulotek, które natychmiast zostały rozdystrybuowane. W odpowiedzi siepacze Noriegi spalili drukarnię i zabili jednego z przyjaciół Kurta. Ten postanowił zemścić się.
Razem z grupą przyjaciół założył nielegalną stację radiową pod nazwą „The Voice of Liberty” i zaczął nadawać regularne audycje nawołujące do obalenia Noriegi i wprowadzenia rządów demokratycznych.
Zmieniając częstotliwość i miejsce nadawania rozpoczęli śmiertelną grę w chowanego z dyktatorem i jego zbirami. Kurt zaczął latać do Miami, skąd przywoził wzmacniacze, anteny i inny sprzęt dla stacji, która wkrótce była słyszana w całym Panama City.
Przywoził także pieniądze, które otrzymywał od CIA. Możliwe jest, że po prostu był jej agentem.
Noriega sprowadził speców od namierzania stacji radiowych z Europy Wschodniej, ale o dziwo – radiowcy-amatorzy z „The Voice of Liberty” zawsze byli o krok przed nimi.
Popisowym numerem panamskich radiowych piratów było zakłócenie przemówienia dyktatora na początku 1989 roku. Szeroko zapowiadane przemówienie Noriegi o stanie państwa zgromadziło przed odbiornikami tysiące Panamczyków. O ustalonej godzinie zamiast głosu dyktatora usłyszeli oni kilkuminutową audycję nagraną przez „Głos Wolności”, wzywającą do obalenia satrapy, wprowadzenia wolności słowa i przeprowadzenia demokratycznych wyborów.
Miarka się przebrała. Noriega polecił za wszelką cenę schwytać radiowców.
Kurta Muse’a aresztowano 7 kwietnia 1989 roku na lotnisku w Panama City, kiedy wracał z Miami z kolejną partią sprzętu i pieniędzy. Natychmiast trafił do Carcel Modelo – budzącego grozę więzienia w środku miasta. Jego współpracownicy również szybko się tam znaleźli.
Kurt był obywatelem amerykańskim, więc siepacze Noriegi nie mogli go bezkarnie torturować – to groziło dalszym zaognieniem i tak już bardzo złych stosunków z USA, a może i interwencją zbrojną. Poddali go więc całej gamie tortur psychicznych. Był pozbawiany snu przez wiele nocy z rzędu, słyszał krzyki torturowanych współpracowników i przeżył kilkanaście zainscenizowanych egzekucji, kiedy oprawca przystawiał mu pistolet do głowy, naciskał spust, po czym rozlegał się trzask iglicy trafiającej w próżnię.
Amerykanie szybko dowiedzieli się o aresztowaniu Kurta. Skontaktował się z nim wojskowy prawnik.
Żona Kurta pracowała jako nauczycielka w szkole dla dzieci amerykańskich wojskowych stacjonujących w Strefie Kanału Panamskiego i była zatrudniona przez Departament Obrony. Na mocy umów panamsko-amerykańskich Kurtowi, jako jej mężowi przysługiwały pewne prawa. Na przykład do odwiedzin lekarza.
Zanim jednak James Ruffer – lekarz wojskowy z jednej z amerykańskich baz ulokowanych wzdłuż Kanału Panamskiego zobaczył więźnia skontaktowali się z nim operatorzy jednostki specjalnej Delta Force i poinstruowali go na co ma zwracać uwagę, kiedy będzie w więzieniu. Doktor podczas wizyty dokładnie zapamiętał rozkład więzienia oraz liczbę i uzbrojenie strażników. Po powrocie do bazy przekazał swoje spostrzeżenia oraz szkice operatorom.
Informacje uzyskane od doktora były tak precyzyjne, że na terenie bazy lotniczej Eglin na Florydzie wybudowano dokładną kopię więzienia w skali 1:1. Operatorzy Delty rozpoczęli żmudny trening przed akcją uwolnienia Kurta.
Uwięziony w Carcel Modelo Amerykanin nie ma pojęcia o przygotowaniach do akcji. Spędza całe dnie w celi i próbuje pogodzić się z myślą, że będzie siedział w niej przez lata. By go dodatkowo pognębić i rozbić psychicznie za kratą stoi jeden ze strażników, który co pewien czas mierzy do niego z pistoletu maszynowego i dotyka palcem spustu.
Kurtowi ukradkiem udaje się napisać krótki list na kawałku papieru. Chowa go w książce, którą otrzymał od doktora Ruffera i podczas kolejnej wizyty lekarza wręcza mu ją mówiąc z naciskiem, że to bardzo dobra książka. Doktor rozumie. W bazie Howard list zostaje odnaleziony. Okazuje się, że jego adresatem jest… prezydent George Bush. List zostaje niezwłocznie przewieziony do Białego Domu. George Bush osobiście dzwoni do żony Kurta i zapewnia ją, że podejmie wszelkie środki, by uwolnić jej męża.
Panama przypomina teraz płonącą beczkę prochu. Ulicami przechodzą wielotysięczne demonstracje ludzi domagających się ustąpienia dyktatora. W wojsku zawiązuje się spisek pod przywództwem majora Moisesa Giroldi. Niestety, zostaje on wykryty przez ludzi wiernych Noriedze.
Interwencja amerykańska jest już właściwie postanowiona, ale prezydent Bush potrzebuje jakiegoś pretekstu, by uderzyć. Wkrótce pretekst się znajduje.
Wieczorem 16 grudnia 1989 roku przy punkcie kontrolnym w dzielnicy El Chorrillo zatrzymuje się samochód osobowy z czterema amerykańskimi oficerami z bazy Fort Clayton leżącej w strefie kanału. Jadą na kolację do hotelu Marriott w Panama City. Nagle tłum ludzi otacza samochód i zaczyna nim kołysać. Jeden z oficerów naciska pedał gazu i próbuje uciec. W odpowiedzi panamscy żołnierze otwierają ogień. W strzelaninie ginie porucznik marines Robert Paz.
W telewizyjnym przemówieniu do narodu prezydent Bush ogłasza, że podjął decyzję o przeprowadzeniu operacji zbrojnej mającej na celu usunięcie dyktatora.
20 grudnia 1989 roku o godzinie 1:00 rusza operacja „Just Cause” („Słuszna sprawa”), w której bierze udział ponad dwadzieścia tysięcy żołnierzy.
Zaledwie pół godziny przed nią zaczyna się inna operacja, o której społeczeństwo amerykańskie nie jest informowane. To niezwykle śmiała akcja odbicia Kurta Muse’a z pamanskiego więzienia. Ma ona kryptonim „Acid Gambit”.
W bazie Howard w powietrze podrywają się cztery niewielkie śmigłowce MH-6 „Little Bird”. To małe i niezwykle zwrotne śmigłowce wielozadaniowe. Na zewnątrz każdego z nich, na specjalnych ławeczkach siedzi po sześciu operatorów Delta Force – po trzech z każdej strony. Każdy trzyma w rękach skróconą wersją karabinka M-16 z celownikiem laserowym i podwieszoną latarką. W akcji bierze udział 23 żołnierzy Delty. Śmigłowce mają kryptonimy „Choc 1″, „Choc 2″, „Choc 3″ i „Choc 4″. Towarzyszą im dwa szturmowe AH-64 „Apache”.

Śmigłowiec wielozadaniowy MH-6 "Little Bird".

Śmigłowiec wielozadaniowy MH-6 „Little Bird”.

„Choc 1″ niesie tylko pięciu operatorów – musi przecież być miejsce dla odbitego Kurta.
Helikoptery przelatują nad kanałem łączącym oba oceany i po kilku minutach lotu są już nad Panama City.
Kiedy „Ptaszki” zbliżają się do więzienia dwa „Apacze” wysforsowują się naprzód i atakują rakietami położoną w pobliżu kwaterę Noriegi. Budynek staje w ogniu. To skutecznie odwróci uwagę tych, którzy mogliby przeszkodzić w operacji odbicia Amerykanina.
„Choc 1″ i „Choc 2″ lądują na dachu więzienia. Operatorzy zeskakują ze śmigłowców i zajmują pozycje wokół nich. Snajper przykłada broń do oka i kieruje w stronę wieżyczki strażniczej.
– Rzuć broń i wyłaź z rękami na karku! – krzyczy po hiszpańsku do strażnika modląc się jednocześnie w duchu, by Panamczyk okazał się rozsądnym facetem i posłuchał rozkazu.
Niestety, facet nie jest rozsądny. Wybiega z wieżyczki z bronią w ręku i coś wrzeszczy. Snajper natychmiast go likwiduje.
Dwaj operatorzy zakładają podłużne ładunki wybuchowe przy drzwiach prowadzących do wnętrza budynku. Gwałtowna eksplozja wyrywa je z zawiasów i po kilku sekundach uzbrojone postaci zbiegają po schodach. Na korytarz lecą granaty dymne.
Z bocznego pomieszczenia wybiega jakiś mężczyzna.
– Na ziemię! – wrzeszczy po hiszpańsku operator Delty.
Ten facet jest mądrzejszy, niż strażnik z wieżyczki. Kładzie się na ziemi z rękami na karku. Operator krępuje mu ręce jednorazowymi kajdankami i rusza schodami dalej w dół, na piętro, gdzie według informacji doktora przetrzymywany jest Kurt.
Drogę próbuje mu zagrodzić strażnik Kurta – ten, który dla zabawy celował do niego z pistoletu maszynowego. To zły pomysł. Krótka seria z M-16 i strażnik pada martwy na podłogę.
– Kurt Muse! Kurt Muse! – krzyczą operatorzy.
– Tutaj!!! – słyszą odpowiedź z boku. Kurt stoi przy kracie i zasłania ręka oczy, kiedy jeden z operatorów świeci mu latarką w twarz.
Na polecenie żołnierzy odchodzi od kraty i klęka w najdalszym rogu celi, twarzą do ściany.
Jeden z operatorów zdejmuje z pleców gładkolufową strzelbę i kilkakrotnie strzela w kłódkę wiszącą na kracie. Bez rezultatu. Kłódka jest bardzo solidna. Na szczęście drugi z operatorów ma ze sobą potężny przecinak. Chwila wysiłku i kłódka zostaje przecięta. Jeden z operatorów podaje więźniowi kamizelkę kuloodporną, drugi nakłada mu na głowę kevlarowy hełm. Wychodzą z celi. Kurt idzie ściśnięty między dwoma operatorami. Cała trójka bez problemu wraca na dach budynku.

Odznaka Delta Force

Odznaka Delta Force

Operatorzy wpychają go do śmigłowca i zajmują miejsca po bokach maszyny. Kurt oddycha z ulgą. Po dziewięciu miesiącach jest wreszcie wolny.
Nie do końca…
„Choc 1″ z wielkim trudem podrywa się z dachu więzienia. Pilot próbuje nabrać wysokości, ale silnik się dławi. Ledwo udaje mu się utrzymać maszynę w locie poziomym. Na domiar złego dostają się pod ostrzał panamskich żołnierzy.
Śmigłowiec traci wysokość. Pilot ląduje awaryjnie na jednej z ulic. „Ptaszek” za żadne skarby nie chce poderwać się w powietrze. Sunie płozami po ulicy jakby był samochodem. Zatrzymuje się po kilkuset metrach, a operatorzy ponownie wyskakują z niego zajmując pozycje dookoła maszyny.
Miasto wrze. Właśnie rozpoczęła się operacja „Just Cause” i na ulicach roi się od uzbrojonych żołnierzy. A Amerykanie są teraz jak ryba na patelni.
– Wsiadajcie! – krzyczy pilot.
Operatorzy ponownie ładują się do maszyny. Ta unosi się w powietrze, ale dostaje się pod ciężki ostrzał. Dwaj operatorzy zostają ranni. Nie zdążyli się przypiąć do śmigłowca i z wysokości kilku metrów spadają na ziemię. Pilot ponownie sadza maszynę.
Operatorzy wyciągają ze śmigłowca Kurta i obu pilotów. Prowadzą ich pod ścianę jakiegoś budynku, a sami odpowiadają ogniem napastnikom. Bronią się tak przez kilkanaście minut. W końcu udaje im się nawiązać kontakt przez radio z przelatującym helikopterem. Kilka minut później podjeżdża do nich transporter opancerzony z 5. Dywizji Piechoty. Są uratowani.

 

Źródło: http://blogbiszopa.pl/2014/09/operacja-acid-gambit/

Copyright © 2010 - 2013 Formacja SGO | Projekt i wykonanie: www.ithold.co.uk | Kontakt: kontakt@formacjasgo.pl