Dwie dychy dla Bruna od kuchni – relacja SGO

Mieliśmy sen, w którym za każdy przebiegnięty kilometr zbierane były pieniądze na leczenie chłopca wymagającego rehabilitacji (senne kalkulacje mówiły coś o taryfie 1 km = 1 zł). Żeby było jeszcze bardziej utopijnie – pieniądze na rehabilitację finansowali sami biegnący. Naszym entuzjazmem zaraziliśmy otoczenie i przystąpiliśmy do działania. Ruszył projekt „Dwie dychy dla Bruna” i cała biurokratyczna machina z papierami.
Ambitny pomysł spodobał się specjalsom z Gdyni, więc objęli patronatem akcję realizowaną przez przebierańców z Gdańska (a Sopot neutralizował niesnaski panujące między dwoma portowymi miastami).
Z takimi oficjelami na pokładzie nie mogliśmy jednak daleko popłynąć na naszych warunkach – na pytanie o SGO, jedyna zgodna z literą prawa odpowiedź to: „Nas w ogóle nie ma”. W tym prześcignęliśmy nawet tych, których traktujemy jako autorytet – to jak za starych czasów, o których opowiadał Eddie – „Zdarzały się sytuacje, gdy podczas rozmów z komandosami nieświadomi niczego marynarze wspominali, że ponoć gdzieś tutaj działa jakaś tajna jednostka. Na co koledzy, udając zdziwienie, odpowiadali: „Naprawdę? A to ciekawe…„. Jednak nie było czasu na żarty, bo impreza oficjalnie nie miała organizatora. Założyliśmy firmę słup i wyjechaliśmy na Cypr. No dobra, teraz jedno zdanie na poważnie: pomógł nam nasz przyjaciel Tomek „Goofy”  i firma Para-Med Szkolenia Integracja. Odpowiadali już za koordynację zabezpieczenia medycznego – odpicowaną tak, że NFZ mógł być zazdrosny o jakość i zakres świadczeń. Tomek wziął też odpowiedzialność za całą wesoła ferajnę, a miejscami było już niewesoło. Powiemy wprost – bez niego nie byłoby biegu w tak profesjonalnej odsłonie. Znalazł się godny organizator z odpowiednimi kwitami. Tyle z biurokracji, którą znamy głównie z westernów i teletubisiów.

 

Biurokracja.jpg 

Prawo Murphiego mówi, że jeśli coś ma się zepsuć, to się zepsuje. Na start zepsuła się pogoda. Korzystaliśmy z niezależnych źródeł oraz z wróżbity Macieja. Nikt jednak nie przepowiedział wiatru o prędkości przekraczającej 60 km/h. Oczami wyobraźni widzieliśmy jak dmuchana bramka startowa znika gdzieś hen daleko na horyzoncie. Znamy się jednak na węzłach, w tym na gordyjskim – poskromiliśmy więc bestię na dmuchanych podporach… przy okazji pozdrawiamy kolegę z zaprzyjaźnionej ekipy, który zerwał nam zaczep przy manewrowaniu samochodem: zaczyna się sezon, patrz w lusterka synu!:D

Wspięliśmy się na wyżyny naszych możliwości, stanęliśmy na głowie (bramie), dopięliśmy na ostatni guzik (hak) 

Obóz Marines nie był gorszy, też chcieli mieć swój „latający parawan”

Nieregulaminowe odchylenie bramki na północny wschód odnotowane przez władze

Mimo wietrznej aury frekwencja dopisała. Naliczyliśmy około 500 osób zainteresowanych sprawą Bruna. Biuro zawodów pracowało na najwyższych obrotach, a wpłaty były tak liczne, że musieliśmy dorabiać kolejną puszkę na datki. Nasze niekapitalistyczne podejście nie zakładało takiego rozwoju sytuacji.


Ludzie są wielcy, dlatego w puszce królował Kazimierz Wielki!

…a zawodnicy mieli nasze serce jak na dłoni.

Najpierw mieliśmy sen, teraz mieliśmy zadanie. W niecałe 20 osób zabezpieczyć trasę przebiegającą przez 3 miasta, zapewnić dystrybucję setki litrów wody i izotonikow, bananów oraz pozytywnej energii (wiecie trzeba wysłuchać problemów ludzi, okazać wsparcie, zmotywować do zrobienia tych kilkudziesięciu kilometrów i przekazania 20 zł). Jesteśmy Specjalną Grupą Operacyjną, więc do takich zadań jesteśmy stworzeni. S Jak Specjalne, NIE Samodzielne, NIE Samowystarczalne, czy jakakolwiek samo coś tam – musimy przypomnieć, bo nikt tego dnia nie wyartykułował naszej nazwy poprawnie. To jednak nie problem, bo nas tam w ogóle przecież nie było. SGO? Nie słyszałem. Ciekawe, ciekawe…

No chodź tu kubeczku, co tu tak będziesz śmiecił

Od fotografów dostaliśmy ponad 1200 zdjęć, ale pojawiliśmy się tylko na kilku. Oznacza to dwie rzeczy: kamuflowaliśmy się dobrze i zasuwaliśmy z organizacją z dala od obiektywów. 

Od początku nie chcieliśmy rywalizacji sportowej czy wyczynowej, od tego mamy Wielobój SGO z Bogdanem Bliźniakiem, który dwie dyszki robi przed śniadaniem. Chcieliśmy, aby każdy podjął swoją misję i był swoim zawodnikiem, trenerem i sędzią. Tak też się stało. Nie poznacie żadnych wyników, bo wygrali wszyscy zawodnicy (tak naprawdę to zwycięzca był tylko jeden i był nim Bruno), a bieg ukończyło 100% startujących. Jednak jako, że sami lubimy rywalizację i ciągle czekamy na dostanie w kość od naszych hejterów, to rzuciliśmy ambitnym jednostkom wyzwanie. Dogonić SGO. Najstarsza (42 lata) i najmłodsza (18 lat) osoba w SGO zaopatrzona w kask, kominiarkę, kamizelkę taktyczną od Gunfire (z atrapami płyt balistycznych) i innymi umilaczami stanęły na linii startu. Helikon-Tex, który pokłada duże nadzieje w nasze możliwości, zafundował nawet plecak dla tego, który nas przegoni. Ze wszystkich śmiałków udało się to 4 osobom. Mamy już 5 lat, więc trzeba było świętować na symbolicznym 5 miejscu.

Wodzirejów humor nie opuszczał, za to my musieliśmy uciekać przed setką ludzi! 

Głodne pomocy bestie, a wśród nich Ci którzy chcą odebrać nam nasz skarb, nasz własny…nasz plecak Dragon Egg Helikon-Tex!  

1 miejsce i sielanka, ale spójrz za siebie chłopie…

Ataaaaaaaak!

Biednemu to zawsze wiatr w oczy i piasek w butach. Humor jednak nie opuszczał zawodników. Jeśli bolało, to dlatego że miało:)


Hartujący bieg charytatywny. Zatoka była Wasza!

Pozytywna energia, piasek, morze i słońce. Jest dobrze

W mediach oprócz tego, że „najpierw zamiast biegu charytatywnego myśleliśmy o organizacji turnieju szachowego, ale nie wyszło” (oryginalna wypowiedź brodacza z SGO dla Polsat News). Huczało również o tym, że przez potoki zawodników będą przenosić panowie w krawatach. Uciekaliśmy się do różnych metod promocji biegu, niestety ku niezadowoleniu płci pięknej krawatów nie było. Krawaciarzy zastąpili jednak dzielni studenci Akademia Marynarki Wojennej i rekruci SGO.

Ku chwale Ojczyzny i suchym stopom zawodników! 

Tomek z Para-Med to zapalony biegacz. Ile razy klął zaliczając kolejny maraton o suchym gardle. Narzucił taki standard na biegu, że chyba nikt nie miał już miejsca na obiad. Na każdego zawodnika przypadał baton, banan, butelka 0,5 litra wody i kilka kubków izotonika na trasie (i to wszystko dzięki dobroczynności sponsorów)! Lepiej nie ma nawet w tym zielonym płazie, co skacze na każdym osiedlu w kraju.

Wody Ci u nas pod dostatkiem.

Jest banan, nie ma bułki.
Poza biegiem zapewniliśmy atrakcje w postaci wojskowych – tych współczesnych i starodawnych. Ekipy nie były przypadkowe, bo znamy się ze środowiskiem rekonstrukcyjnym i airsoftowym. Sealsów odgrywali nam bracia z Dzikiego Oddziału, a Marines…Marines z 3B1M Thundering Third. Sprzętu było tyle, że hotelu Marina nie zdobyłaby nawet czeska marynarka.

Jedna z niewielu sytuacji dla rekonstruktorów Sealsów, gdzie mundury pustynne na prawdę robią robotę.;)

FOB „Bruno”

 

https://farm9.staticflickr.com/8822/16938504319_0ea332a4f0_b.jpg

Sierżant Cash z 3B1M Thundering Third . Człowiek, o którego będzie się bić WOŚP! 1700 zł i 5 euro zebrane w puszce, której strzegł.  
Niesamowity klimat stworzyła grupa rekonstrukcyjna Nordelag. Biegniesz sobie w niedziele plażą, a na plaży…obóz wikingów. Idziesz do biura zawodów, a tu Crossfit z Marcinem Bochenkiem i klubem Nordcity Kettleball.

Przerwa przed kolejnymi najazdami w rejonach Bałtyku.

Metę przekraczało się przy nordyckim akompaniamencie.

Teraz już wiecie, czemu wikingowie byli tacy skuteczni w boju.;)

Za mało emocji? Nagrody! 71 upominków ufundowanych przez sponsorów dla losowo wybranych zawodników:

 

Mieliśmy nie zdradzać wyników, ale rzeźnik który prześcignął naszych zawodników i wygrał plecak ukończył 20 km (plażą!) w 1 godzinę i 26 minut. To kwalifikowało się do osobistego uścisku prezesa, a nawet trzech.

Centrum Masażu Manipura – 20 voucherów na masaż
Tactical Bushido – 3 vouchery na szkolenie strzeleckie
RWS Cetus – 3 bidony CamelBak
Axes System – kubki okolicznościowe
Combat ID – naszywki indetyfikacyjne
Moich 13 lat w JW GROM – książka z dedykacją i audiobook
KRS Formoza – gifty związane ze stowarzyszeniem (koszulki, coiny, pagaje;)
Pierogarnia Pruszcz Gdański – 2 vouchery na obiad

Helikon-Tex – plecak Dragon Egg

Jednak patrząc na gigantyczne zasoby jakie zebraliśmy na terenie Marina Wellness, chylimy czoła naszym sponsorom, którzy ogarnęli dla nas napoje, prowiant i okolicznościowe pamiątki:
Marina Wellness – pełne zaplecze socjalne
TREC Nutrition – kiladziesiąt kilogramów izotoników w proszku
Kolibki Adventure Park i organizatorzy Biegu Morskiego Komandosa – 100 napoi energetycznych
Manipura 18 kg bananów
Tokarnia Sosenka Adam Zieman Osieczna – 530 serduszek grawerowanych
Jasmar Security, Panaceum Fitness – koszulki
Axes System – koszulki, kubki okolicznościowe, woda, numery startowe
Tactical Bushido – 100 bananów, 1600 kubeczków do wody, 50 butelek izotoników, batoniki i słodycze do regeneracji
Toi Toi – 4 przenośne toalety
Wójt Gminy Osieczna, sklep Lewiatan Osieczna, Sklep Spożywczo – Przemysłowy Ewa Szumacher Osieczna, Pracownicy Samorządowego Przedszkola Publicznego w Osiecznej, Uczniowie VI klasy Szkoły Podstawowej w Osiecznej, Aptek „Słoneczna” Osieczna, Pracownicy Zespołu Szkół Publicznych w Osiecznej – woda


SGO pragnie szczególnie podziękować firmie Helikon-Tex oraz producentowi naszywek Combat ID, dzięki którym nie gubiliśmy się w tłumie i przetrwaliśmy warunki pogodowe dzięki kurtkom Commander.:) Natomiast z nowymi naszywkami naszej grupy, producent jechał specjalnie z Łodzi. 

Wspominaliśmy o bezpieczeństwie. Pomoc nie była potrzebna, ale zastępy ratowników robiły wrażenie. Dziękujemy WOPR, POPR, Merkus, Lifeguard Gdynia i oczywiście głównemu koordynatorowi medycznemu – Para-Med Szkolenia Integracja.

 

Sprzęt się sam nie umyje.

W ratowaniu ludzi nie ma miejsca na współzawodnictwo, jest tylko miłość do bliźniego.:D

Umiemy i nie wstydzimy się dziękować.

Kulminacyjnym punktem akcji było przekazanie wypchanych po brzegi puszek oraz przygotowanej przez SGO Gdańsk księgi z pokrzepiającymi wpisami wszystkich zawodników. Maluch niedługo będzie umiał czytać, więc będzie miał motywacyjne hasła na każdy dzień.;)

Każdy wpisał budujące słowo i pokazał, że mieliśmy najlepszych zawodników.

Księga pamiątkowa znajdowała się pod stałą opieką pięknej studentki AMW. Rozumiecie teraz jak to się stało, że wszyscy się wpisywali. My niestety nie zapisaliśmy jej numeru.

Jaki był efekt akcji? Podczas biegu zebrano 16 530,35 zł. Około 1700 zł pochodziło ze zbiórki patroli Marines i Dzikiego Oddziału. Osoby, które nie startowały również wsparły inicjatywę – na konto fundacji Bruna wpłynęło ponad 4 000 zł. Jeszcze przed samymi zawodami, formacja SGO zebrała 1350zł ze swoich 5 oddziałów. Kolejna misja dla SGO i wszystkich wspierających – następne zawody na przełomie września i października. Mamy nadzieję, że nie ułatwicie nam organizacji i pojawicie się w znacznie większym gronie.;)

Szczęśliwy Bohater całej akcji.:)

Maluszek wytrzymał cała imprezę od rana do końca. Wiedział w końcu, że te kilkaset osób pojawiło się właśnie dla niego:) 

INFO na skróty:
Pomagaliśmy Brunowi, chłopcu z rozszczepem kręgosłupa, synkiem żołnierza JW Formoza.
Pomysłodawcą biegu było SGO Gdańsk, a formalnym organizatorem Para-Med Szkolenia Integracja. O potrzebie pomocy dowiedzieliśmy się od Sebastiana i Tomka z Tactical Bushido.
Dzięki akcjom zainicjowanym przez SGO zebrano ponad 20 000 zł.
Zaangażowaliśmy środowisko grup rekonstrukcyjnych, grup ratowniczych, klubów crossfitowych i innych organizacji.
Działaliśmy zgodnie z credo SGO „Ex unitate vires„!

Filmy:

Video YT

Relacja Polsat News

Komentarze zawodników:

Chciałabym złożyć podziękowania wszystkim, którzy wzięli udział w przygotowaniu niedzielnej imprezy.
Dziękuję za informację o biegu i za zręczną motywację. Gdyby nie Bruno, w życiu nie wzięłabym udziału w żadnym biegu. Wielki gość z tego Bruna, no i jakich ma wujków!
Wzruszająca jest Państwa solidarność i gotowość do pomocy. Jestem też pełna uznania dla poziomu organizacji. Organizacja była absolutnie perfekcyjna. Piszę to, gdy już opadły emocje.
Osobiście mam wielką satysfakcję, że pobiegłam i przebiegłam 10 km. Nigdy nie wiadomo, jak wielkie są nasze możliwości. - Pani Halina, która kończy w tym roku 60 lat

Chciałem Wam przekazać, że ludzie, organizacja, trasa wszystko było na poziomie mistrzowskim.
Wierzę, że w ten sposób damy rodzicom Brunona siłę i nadzieję, a temu fajnemu chłopaczkowi ze zdjęcia zdrowie i uśmiech.
Za to co robicie należy Wam się wielki szacunek. – Arek

Wielkie podziękowania należą się organizatorom za świetną imprezę, w którą włożyli mnóstwo serca i pracy, co poskutkowało takim efektem jaki wszyscy widzieliśmy. W 10 dni takie wydarzenie, na taką skalę? Można? Można! I już nie możemy doczekać się jesiennej imprezy, miejmy nadzieję, że będzie Nas jeszcze więcej! – Ola

 

Albumy:

Wujek Adam

Wujek Marek

Wujek Mateusz

Ciocia Agata

Copyright © 2010 - 2019 Formacja SGO | Wykonanie: tabodesign.com | Kontakt: kontakt@formacjasgo.pl