13-15.05.2016 Taktyczne procedury dowodzenia w walce z Camp Formoza

W dniach 13-15.05.2016 roku  Specjalne Grupy Operacyjne odbyły szkolenie: Taktyczne procedury dowodzenia w walce” prowadzone przez byłych żołnierzy jednostki specjalnej Formoza, tj. Cezarego Cierzana i Rafała Płodzienia.

 

Dla mnie osobiście rozmach, zakres i organizacja tego szkolenia w tak krótkim czasie była ogromnym zaskoczeniem. Uczestniczyłem w  pierwszym spotkaniu pod koniec kwietnia na terenie Akademii Marynarki Wojennej, gdzie spotkaliśmy się z Cezarym. Był konkretny i od razu zaplanował, że szkolenie mógłby zorganizować już w połowie maja o ile tylko będziemy chętni. Wydawało się to nierealne – a jednak…

 

Lista uczestników szkolenia pośród oddziałów SGO wypełniła się bardzo szybko – włącznie z listą rezerwową. Nikt nie wiedział co dokładnie nas tam czeka, jak będzie wyglądał przebieg samego szkolenia – na co mamy się przygotować. Dostaliśmy co prawda listę niezbędnego wyposażenia ale nic nam to nie mówiło. Każdy z nas ma to wyposażenie praktycznie na każdym treningu ze sobą, więc nie było to dla nas nic nowego.

1

Baza szkolenia znajdowała się na terenie  Camp Formoza pod Jarocinem. Niewielki domek z pokojami nad niedużym jeziorkiem – bardzo malownicze miejsce. Natomiast zadania praktyczne były realizowane na bardzo rozległym terenie (zarówno w lesie jak i specjalnie do tego przygotowanych miejscach oddalonych od siebie o kilkanaście a czasami kilkadziesiąt kilometrów)  co skutkowało odczuciem przeze mnie dużego realizmu w  planowaniu jak i samej realizacji w praktyce.

2

Pierwszy dzień zaczął się krótkim powitaniem przez organizatorów – zadbano też o stronę podniesienia morale uczestników. Catering był na wysokim poziomie i żaden z nas nie spodziewał się aż takich warunków in plus w tej kwestii.

 

Po posiłku przeszliśmy od razu do sedna szkolenia. Cezary przedstawił nam procedury używane przez kraje NATO do realizacji tego typu zadań po czym zostaliśmy podzieleni na trzy czteroosobowe drużyny.  Następnie wyznaczony został dowódca całości, jego zastępca, dowódcy drużyn itd. Muszę na początku dodać, że każdy uczestnik szkolenia mógł się w jego czasie wykazać w różnych rolach, bowiem prowadzący co pewien czas zamieniał funkcjami poszczególne osoby. Każdy z uczestników na pewnym etapie szkolenia był zaangażowany w różnej formie w działania grupy. Ja osobiście byłem dowódcą drużyny Bravo jak również zastępcą dowódcy i zwykłym żołnierzem.

4

3

Na każdym etapie całości szkolenia tuż obok był jeden lub dwóch instruktorów, którzy służyli nam radą lub pomocą pamiętając jednocześnie, żeby nie narzucać nam rozwiązań problemów a jedynie pomagać czy ukierunkowywać na właściwe tory.

W pierwszym dniu szkolenia do wieczora realizowaliśmy zadanie z zapoznania procedur i planowania operacji, zidentyfikowania zasobów, złożenia odpowiednich zapotrzebowań na sprzęt, prowiant, środki transportu, wsparcie itd. Niewiarygodne jak wiele czynników trzeba uwzględnić przy planowaniu tego typu operacji. Nie chcę zdradzać szczegółów, ale mimo, że do wieczora planowaliśmy w najdrobniejszych szczegółach operację i tak nie udało nam się wszystkiego ogarnąć w taki sposób w jaki byśmy chcieli (co oczywiście wyszło w trakcie realizacji zadania).

5

6

W ramach zajęć była też praca z mapą. W tym momencie muszę powiedzieć, że rady praktyczne Rafała co do pracy z mapą były dla mnie najbardziej czytelne i zrozumiałe spośród wyrzyskich zajęć w jakich kiedykolwiek uczestniczyłem. Myślę, że większość z uczestników po szkoleniu z mapą sama potrafiła wyznaczać azymuty, określać współrzędne punktu, przeliczać trasy marszruty, czasy dojścia do poszczególnych RV itd. Cenne były zwłaszcza te rady, które w praktyce okazywały się bardzo pomocne.

8

7

To co było dla nas zupełną nowością to spojrzenie na proces planowania operacji w sposób całościowy, uwzględniający prawie wszystkie aspekty: zaczynając od potrzeb,  poprzez ustalenie procedur, planowanie, trening, dotarcie do miejsca operacji z wykorzystaniem całego spektrum środków transportu (z transportem lotniczym włącznie) aż do samej finalnej realizacji zadania.

Po krótce: zadanie polegało na dotarciu do bazy przeciwnika (na wrogim terenie) poprzez tereny leśne, pola minowe rzeki, eliminacja po drodze napotkanych sił wrogich – współpraca z lokalną ludnością na akcji bezpośredniej kończąc. W działaniach wykorzystane były repliki ASG (jako najlepsza alternatywa dla broni ostrej) jak również środki pozoracji pola walki w postaci dymów, petard, granatów hukowych itd. Zostaliśmy podzielenie na trzy czteroosobowe teamy: Hotel, Alfa, Bravo. W każdym teamie był wyznaczony dowódca, zastępca d-cy, dowódca całego 12 osobowego oddziału, RTO, KM, AKM, Nawigator. Teamy zamieniały się rolami jak również co jakiś czas – nie za często zmieniał się skład osobowy teamów. Pozwoliło to nam na zgranie się jako całość pomimo, że na zlocie byli ludzie z kilku rożnych oddziałów na co dzień ze sobą niedziałających.

 

9

10

11

12

 

My uczyliśmy się jak to zadanie wykonać od zaplanowania operacji po samą realizację. I właśnie cały ten proces, który zawsze wydawał się być łatwym i nieskomplikowanym, okazał się być jednak nie tak prostym jak to do tej pory sobie wyobrażaliśmy a mnogość rzeczy do uwzględniania mnie zadziwiła.

14

13

Nowością dla części uczestników było wykonanie jak najbardziej wiernej kopi terenu i obiektu zadania na mapie plastycznej. Było to ciekawe doświadczenie, które pokazało, iż wizualizacja zdjęć obiektu pozwala zapoznać się w dużo bardziej szczegółowy sposób zarówno z drogami dojścia jak i samym obiektem. Doświadczyliśmy tego na własnej skórze, że im bardziej wierne odwzorowanie włącznie ze szczegółami, tym większa szansa na sprawne i bezproblemowe wykonanie zadania bezpośrednio na miejscu zadania.

Najważniejsze było to, że wszystko odbywało się zgodnie z obowiązującymi w NATO procedurami.

 

15

16

17

Smaczkiem całego szkolenia był przerzut poszczególnych grup  śmigłowcem w rejon działania a także przedostanie się Wartą za pomocą pontonów, naszych trzech grup w rejon podjęcia przez pojazdy terenowe. Tu wyszło nienajlepsze przygotowanie siłowo-kondycyjne co poniektórych członków oddziałów, zwłaszcza gdy trzeba było płynąć pod wiatr.

19

18

Użycie tak wielu sił i środków pokazuje zaangażowanie instruktorów w szkolenie i to, że nie było to jeszcze jedno z całej gamy szkoleń nastawionych na masową realizację, tylko poważne podejście do zagadnienia mające na celu nauczyć nas czegoś i przekazać konkretną wiedzę a nie tylko odhaczyć zaliczony kolejny event.

 

Jakie wnioski nasunęły mi się na koniec szkolenia?

- częstsza organizacja tego typu szkoleń z takimi instruktorami. Na pewno powtórzymy to szkolenie w mam nadzieję bardziej rozbudowanej formie wzbogaconej o nowe elementy

- przyswojenie poznanych procedur i stosowanie ich w miarę możliwości w następnych treningach/szkoleniach realizowanych w poszczególnych oddziałach

-  praca na radiu – przyswojenie procedur komunikacji, wzywania wsparcia itd. oraz kompatybilność używanego sprzętu i częstotliwości.

-  standaryzacja wyposażenia – dopuszczalne są pewne różnice ale stałe elementy muszą być obowiązkowe

- odpowiedni dobór wyposażenia w odniesieniu do realizowanego zadania – ew. podział zadań na poszczególne oddziały zgodnie z ich specjalizacją.

 

20

21

Na koniec chciałbym dodać, iż z niecierpliwością czekam na kolejne takie szkolenie ale obejmujące o wiele szerszy zakres z 48 godzinną realizacją w terenie, z elementami dalekiego zwiadu itp.

 

Podziękowania dla instruktorów i właścicieli Camp Formoza za organizację całego szkolenia.

 Wsparcia sprzętowe: Gunfire.

Copyright © 2010 - 2019 Formacja SGO | Wykonanie: tabodesign.com | Kontakt: kontakt@formacjasgo.pl