2015 Nabór do SGO Gdańsk GD/I/2015

Przy naborze GD/I/2014 przedstawiliśmy Wam sylwetkę naszego najlepszego rekruta – jako jedyny przeszedł kilkumiesięczną selekcję. Tym razem pytania zadaliśmy najgorszemu kondycyjnie rekrutowi, który na koniec pokazał charakter prawdziwego zawodnika. Micek został zaproszony do współpracy jako wsparcie przy jednym z projektów oddziału w Gdańsku ale bardzo szybko podłapał klimat i zadeklarował chęć wzięcia udziału w naborze. Nie będziemy ukrywać, nie dawaliśmy mu większych szans, bo nie był w stanie  zrobić nawet 10 pompek, a posturą był prawie dwukrotnie większy od pozostałych ludzi na selekcji. Mógł zatem liczyć na „specjalne” traktowanie, łącznie z dużą ilością dodatkowych zajęć (crossfit, biegnie). Nie udało się go złamać, a w rezultacie wyszedł tylko bardziej zahartowany. Podczas zawodów Biegun przebiegł 5 pętli na wymagającym torze, zaliczył podstawowe wymogi kondycyjne i teraz tworząc już skład oddziału może liczyć na dwukrotnie wyższe wymagania;)

 

1. Co skłoniło Ciebie do przystąpienia do naboru w SGO?
Moja przygoda z SGO zaczęła się od przyjścia na otwarty trening gdzieś na peryferiach pewnego portowego miasta,  dwa dni później zostałem zaorany na treningu Krav Maga prowadzonym przez dowódcę Gdańskiego SPAP-u. Przez kolejne dni mogłem sprawdzić wytrzymałości na ból większości moich mięśni – a tak naprawdę poznałem nowe partie mięśni dzięki zakwasom. Wtedy pierwszy raz pomyślałem, że SGO to coś dla mnie. Ogromny wysiłek, pot, instruktorzy którzy mówią Ci że nic nie potrafisz. To bodźce które budują Twoje pozytywne myślenie. Na szczęście poza Trenerem zawsze możesz liczyć na wsparcie kolegów, którzy jak wiadomo poklepią Cię po plecach naklejając karteczkę „kopnij mnie” lub nadając żeńskie imię. A wracając  do tematu selekcji, w czasie kiedy poznałem przebierańców udających komandosów nie był jeszcze prowadzony nabór ale warunkowo dostałem błogosławieństwo Dowódcy i zaproszenie na spotkania zamknięte.
2. Jaki element naboru był dla Ciebie najłatwiejszy a jaki najtrudniejszy?
Najtrudniejsze były pajacyki.. Chcieli nas wykończyć tymi pajacykami…  Mówię Wam jak usłyszycie, że będą pajacyki na kolejnym naborze to już lepiej wracajcie do domu. To od nich rozpoczął się pierwszy nabór w 2015. Zrobiliśmy ich razem kilkaset. Czy było coś gorszego od pajacyków? Było. Zastanawiam się co mógłbym zdradzić więcej ale jeżeli ktoś jest ciekaw, musi sam podjąć rękawice, przyjść i spróbować.
A czy coś bylo łatwego? Nie. A w zasadzie było kilka łatwych rzeczy, najłatwiej było ########################## (cenzura redakcji).
3. Jakie były najciekawsze aspekty naboru do SGO?
Pewnie będę sztampowy ale na pewno możliwość poznania i współpracy z wieloma genialnymi osobami jakimi są instruktorzy szkolący SGO. Każdy z instruktorów jakich miałem okazję poznać do tej pory, to indywidualne charaktery. Każdy z nich jest zupełnie inny. Każdy z nich to skarbnica ugruntowanej wiedzy i doświadczenia bojowego. I co najważniejsze każdy z nich przekazuje swoje uwagi w bardzo przystępny sposób.
Wziąłem też udział w organizowanym z okazji 5 lecia formacji, zlocie SGO na którym poznałem innych świrów z całej Polski.
4. Czego nauczyłeś się w ciągu ostatnich miesięcy współpracy?
Na pewno utwierdziłem się w przekonaniu, że z hasłem ex unitate vires niemożliwe staje się możliwe, nie trzeba przenosić gór i zawracać rzek, wystarczy włożyć odrobinę pracy i dobrych chęci, co grupa udowodniła między innymi przy pomocy w budowie przeszkód na zawody Biegun na Kolibki Adventure Park, czy realizacji biegu Dwie dychy dla Bruna w ciągu zaledwie 10 dni.
5. Polepszyła się chyba również Twoja kondycja?
Nad tym jeszcze muszę sporo popracować.
Copyright © 2010 - 2019 Formacja SGO | Wykonanie: tabodesign.com | Kontakt: kontakt@formacjasgo.pl