Książka Przetrwać Belize

Od jakiegoś czasu na polskim rynku wydawniczym pojawia się sporo książek o tematyce wojskowej, w szczególności opisujących wojska specjalne, nic dziwnego więc, że doczekaliśmy się także pozycji o rodzimych oddziałach. Jedną z nich jest „Przetrwać Belize”, sygnowana podpisem Navala. Autor jest byłym Gromowcem, który dziś zajmuje się prowadzeniem firmy szkoleniowo- doradczej, a także organizującej różnego rodzaju wyjazdy np. w Himalaje czy do Afryki. Paweł (tak się przedstawia) pisze także regularnie felietony do „Polski zbrojnej”, a gracze komputerowi mogą kojarzyć go z prac przy grze Medal of Honor: Warfighter. Tyle, bo więcej znaleźć ciężko, nie ma strony internetowej firmy, jest jedynie fanpage Navala na Facebooku.

Wracając do samej książki – na okładce znajduje się zdjęcie autora wraz z jednym z przewodników po dżungli Belize, samo w sobie niczym specjalnym się nie wyróżniające, jednak dzięki postarzającym efektom zapadające w pamięć i dość klimatyczne. Zgodnie z panującą modą na obwolucie znajdują się wypukłości, jednak sama w sobie jest bardzo cienka i nie sprawia wrażenia solidnej. Fajne wrażenie szybko mija, gdy otworzymy książkę – jest niestety wydrukowana na niskiej jakości papierze, rodem z najtańszych pozycji. Atutem z kolei jest spora ilość zdjęć, ale tutaj znowu efekt psuje ich jakość – kolory są wyblakłe, przez co nawet zielony ocean dżungli jest jakiś taki… mało zielony. Rozumiem, że Naval nie zajmował się w zawodowo robieniem zdjęć, a te z Belize miały być jedynie pamiątkami, ale od tego są w wydawnictwie programy graficzne, żeby fotki poprawić. Niestety, oglądając je ma się wrażenie, że nic nie zostało zrobione. Podsumowując – wydanie książki pozostawia wiele do życzenia i ogólnie sprawia wrażenie, że Znak (bądź co bądź potężna firma) potraktował „Przetrwać Belize” trochę po macoszemu. Ot, taki tam lowcost. Szkoda.

Po rozpoczęciu lektury, na szczęście jest już lepiej. Ale od razu dostajemy w głowę – ani słowa o GROMie, o życiu Navala, o selekcji, o jednostce! No może nie „ani słowa”, ale zaledwie kilka zdań. To zaskoczenie – książka koncentruje się w zasadzie tylko na szkoleniu organizowanym przez Brytyjczyków w dżungli tytułowego Belize. Na początku kilka stron o przygotowaniach do wyjazdu, a później już relacja z samego kursu. Jak na większości tego typu imprez jest część teoretyczna, oraz praktyczne sprawdzenie nabytych umiejętności, które wieńczy poważniejsza, kilkudniowa akcja w dżungli. Naval barwnie pisze o tym, czego się uczy, o podstawowych zasadach postępowania w tym trudnym terenie, o przygodach, jakie spotykają go w ciągu tych paru tygodni. I tyle można w skrócie o książce napisać. Wszechobecna wilgoć, maczeta, owady, węże i inne paskudztwa, które za wszelką cenę chcą Ci dać w kość… Na każdej stronie czuć wyraźnie klimat równikowego tropiku. Na pewno też można wyciągnąć sporo wiedzy odnośnie tego jak należy się w tym środowisku poruszać i zachowywać.

Fajną opcją są wskazówki survivalowe, znajdujące się w wyodrębnionych miejscach książki, np. jak spakować się na wyjazd, albo jak przygotować się do długiego marszu czy noclegu w dżungli. Bardzo fajny pomysł, niestety nie w pełni wykorzystany – „checklisty Navala” pojawiają się zaledwie kilka razy, później jakby o nich zapomniano. Szkoda, bo dzięki nim książka mogłaby mieć dużo bardziej praktyczny wymiar.

Podsumowując – Belize czyta się bardzo fajnie. Mamy prosty, wojskowy język, który przekazuje to, co ma przekazać, bez zbędnych ceregieli. Nie ma jakiegoś specjalnego patosu czy namaszczenia – mamy zwięzły, ale zarazem lekki i przyjemny opis szkolenia w dżungli i towarzyszących mu zdarzeń. Plus oczywiście trochę humoru – a to pośmiejemy się z Bangladezi Komando, a to z tego, że ktoś wypadał z hamaka, z różnych sytuacji codziennych. W tak stresujących i niekomfortowych warunkach śmiech jest zbawieniem i wyraźnie to czuć na kolejnych stronach. Poza słabą oprawą wydawniczą następnym minusem jest długość – książka jest zdecydowanie za krótka – odliczając zdjęcia i checklisty ma ledwo ponad 200 stron i jak dla mnie, to trochę mało. Ale nawet mimo to jest to obowiązkowa pozycja na liście każdego, kto zainteresowany jest tematyką wojsk specjalnych. Osobiście liczę na to, że była to tylko próbka możliwości Navala i pracuje on już nad kolejnymi pozycjami. Czy to będzie podręcznik survivalu, „trening specjalsa”, autobiografia, czy też może znowu jakiś krótki, miesięczny wycinek 14 letniej służby – czekam z niecierpliwością!

Autor:

Dan

SGO Kraków

Copyright © 2010 - 2021 Formacja SGO | Wykonanie: tabodesign.com | Kontakt: kontakt@formacjasgo.pl