Mazur rekrut SGO z Czerwonego Boru

Krótki wywiad z Mazurem – rekrutem z naboru GD/I/2014, który nie tylko jako jedyny z 16 osobowej grupy zaliczył pomyślnie prawie 6 miesięczną selekcję. Jego historia jest ciekawa, bo wykazał się niebywała determinacją, przygotowaniem fizycznym i zaangażowaniem. W zamian za to mógł uczestniczyć w zajęciach prowadzonych m.in. przez byłych operatorów GROM, Formoza czy SPAP. Zwyciężył również w konkursie zorganizowanym przez SGO współnie z GROM Group, przebiegając w ciągu miesiąca dystans ponad 390 km. Żeby go jednak za dużo nie chwalić – strasznie cieniuje w CQB i nie raz musieliśmy przez niego zbiorowo pompować – ale takie w końcu zasady Ex unitate vires;)

 

1. Co skłoniło Ciebie do przystąpienia do naboru w SGO?

Moim największym marzeniem jest służba w wojsku. SGO to formacja o charakterze proobronnym, gdzie jak sobie pomyślałem, będę mógł nabrać trochę doświadczenia i umiejętności z tym związanych, ale przede wszystkim
poznać własne słabości i dowiedzieć się od znających się na tym ludzi nad czym dokładnie jeszcze muszę popracować w kwestii treningu.
Mało tego, że chłopaki trenują jak specjalsi, to jeszcze pod ich okiem. Żołnierze sił specjalnych to jedna wielka rodzina, świetnie naoliwiony mechanizm, który nigdy nie zawodzi. SGO to właśnie taki zespół, a ja bardzo chciałem być wartościową częścią takiego zespołu.SGO oferuje bardzo wiele możliwości kształcenia i samodoskonalenia się i to takich, których szukać osobno byłoby bardzo trudno.
Można powiedzieć, że przystąpienie do SGO to pierwszy krok ku realizacji moich marzeń. Gdybym tego nie zrobił, nie miałbym czego szukać w armii.

Były operator JW GROM Naval na treningu CQB SGO Gdańsk

Czy tu biją? No biją…szczególnie jak przyjedzie Towarzysz Sergei z Poznania

 

2. Jaki element naboru był dla Ciebie najłatwiejszy a jaki najtrudniejszy?

Może zacznę od najtrudniejszego.
Traktowałem nabór i nadal traktuję SGO bardzo ambicjonalnie, dlatego też każdy trening jest dla mnie nowym wyzwaniem. Trudno jest stać się integralną częścią zespołu ludzi którzy znają się nawzajem i szanują, a już w ogóle kiedy są wyszkoleni w ten sposób i mają osiągnięcia takie jak miejsca na podium dajmy na to w BMK czy GROM Challenge.
Dlatego na każdym treningu dawałem i daję z siebie wszystko i jeszcze więcej, i starałem się pokazać, że „świeży” też ma coś do wniesienia od siebie do zespołu i może być wartościowym członkiem tej organizacji.
Nie było łatwo spełniać warunki i wymagania stawiane mi przez kadrę, ale ostatecznie jestem z siebie zadowolony i mam nadzieję, że udało mi się osiągnąć swój cel.

Najłatwiejszym elementem był chyba tor przeszkód, który zaliczyć musiał każdy potencjalny rekrut. W związku z tym że stale doskonalę się fizycznie i mogę pochwalić się nienaganną kondycją nie sprawił mi on większych problemów, a w czasie trwania naboru miałem okazję zwiększyć swoją sprawność bardzo znacznie i teraz radzę sobie z tymi przeszkodami jeszcze płynniej.

Podciąganie na linie 5x5m

Tam gdzie zaczyna sie nabór, kończy się…kultura;)

Kto nie myśli ten pompuje. Do tego odpowiednie dobrane pirackie słowa. Cud, miód, malina;)

3. Jakie były najciekawsze aspekty naboru do SGO?

Nowym doświadczeniem była dla mnie początkowa forma selekcji jaką zastosowała kadra wobec rekrutów, czyli pierwsze spotkanie naboru w marcu. Jeszcze nikt nigdy nie tyrał mnie podczas wykonywania ćwiczeń fizycznych.
Poza tym była też możliwość treningu z przedstawicielem jednej z jednostek specjalnych. No i w końcu walka wręcz z byłym operatorem SPAP Gdańsk- trenerem Bodganem Bliźniakiem, że nie wspomnę o szkoleniu z Krav Magi z funkcjonariuszami Grupy Interwencyjnej Straży Więziennej i SPAP Gdańsk. Był to też dla mnie moment weryfikacji, ponieważ ćwiczyłem wtedy z ludźmi których ogromnie szanuję i którzy są dla mnie autorytetem.

 

Sparingi podczas zajęć z trenerem Bogdanem Bliźniakiem (wieloletnim szkoleniowcem SPAP Gdańsk i trenerem mistrzów świata K1)

Uwagi praktyczne udziale od samego dowódcy SPAP Gdańsk

Warsztaty Krav Maga z funkcjonariuszami jednostek realizacyjnych i interwencyjnych służb MSW i MS.

 

4. Czego nauczyłeś się przez 6 miesięcy współpracy?

Przede wszystkim: nigdy nie oddawaj pleców. Jedna prosta zasada, której nieprzestrzeganie w czasie walki zgubiło mnie nie raz.
Przez sześć miesięcy intensywnych treningów rozwinąłem też bardzo swoją sprawność fizyczną. Miałem okazję  poznać nowe formy treningu i trenować razem z ludźmi nieskończenie silniejszymi i wytrzymalszymi ode mnie. Dowiedziałem się, że można zrealizować wiele aktywności mimo niesprzyjających warunków pogodowych. Nauczyłem i przyzwyczaiłem się pokonywania własnych słabości, które wiele razy towarzyszyły mi nie tylko na  treningach ale też i w domu, kiedy trzeba było poświęcić wolny czas na trening, tudzież zamienić ciepłą i przyjemną pościel na ciemny i zakurzony obiekt do ćwiczenia taktyki czarnej, czy też potencjalnie miłe niedzielne popołudnie spędzone z rodziną na trening na macie zalanej hektolitrami potu i krwi wojowników.
Poza tym uwierzyłem, że przez cały czas kiedy trenowałem sam siebie, jeszcze przed naborem do SGO, udało mi się coś osiągnąć. Gdyby rok temu ktoś powiedział mi, że 13 września 2014 roku ukończę drugą edycję GROM Challenge, raczej bym mu nie uwierzył.

Nierówny sparing z prawie dwukrotnie cięższym, byłym zawodnikiem MMA i instruktorem walki wręcz SGO Gdańsk

Na trasie GROM Challange II

Nocne wycieczki po Trójmiejskim Parku Krajobrazowym

Wprowadzenie do alpinistyki miejskiej

5. Co doradziłbyś nowym rekrutom?

Nie przychodźcie spróbować. Przychodźcie to zrobić. Bardzo dużo siedzi w głowie i jeżeli nie postawicie sobie jasno określonego celu, tylko przyjdziecie spróbować czegoś nie bardzo wiedząc czego oczekiwać od siebie i kadry,
pokonają Was własne myśli i słabości.
To słowa które usłyszałem od Navala, byłego operatora GROMu. Człowieka którego dażę ogromnym szacunkiem, i który jest dla mnie wzorem do naśladowania i autorytetem w codziennym życiu.
I dbajcie o siebie. ASG jest dla wszystkich, SGO już nie. Zanim weźmie się do rąk karabin i pójdzie na trening taktyki, trzeba reprezentować sobą jakiś poziom sprawności fizycznej, żeby być w stanie poruszać się w całym tym rynsztunku bojowym.
SGO to nie jest zabawa na jedną niedzielę w tygodniu gdzie biega się po krzakach z karabinem i strzela do kolegów. Z całą pokorą muszę przyznać, że integralna część rekrutów z mojego naboru tak zdawała się myśleć.
Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego jak duże braki ma z zakresu wychowania fizycznego i jak ważne jest w tych klimatach by być sprawnym. SGO to profesjonaliści. SGO to mnóstwo potu wylanego wspólnie na treningach, zaangażowanie i pasja. I chęci.

Przygoda, przygoda, każdej chwili szkoda:)

Copyright © 2010 - 2021 Formacja SGO | Wykonanie: tabodesign.com | Kontakt: kontakt@formacjasgo.pl